1listopada
2026
Nadchodzące

Pianista, pedagog, przyjaciel- prof. Stefan Wojtas we wspomnieniach prof. Elżbiety Stefańskiej

Data
1 listopada 2026

Wspomnienie prof. dr hab. Elżbiety Stefańskiej o prof. Stefanie Wojtasie

( przy okazji koncertu „prof. Stefan Wojtas IN MEMORIAM”który odbył się 31 maja 2026 w Auli Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie )

Dziękuję bardzo za zaproszenie. Dziękuję, że Państwo przyszliście. Dwa lata przy tym, że był to wielki przyjaciel mojej rodziny i mój, to jest bardzo krótko. Dlatego nie potrafię jeszcze jakoś tak tylko wspominać. Najpierw muszę troszeczkę żałować, że Go nie ma, bo są tacy ludzie, których nie można zastąpić. Do nich należał Stefan.

Był wspaniałym, utalentowanym pianistą, był wspaniałym pedagogiem. ale potrafił być też wspaniałym przyjacielem, co jest może jeszcze rzadsze niż tamte wymienione cechy. I dlatego moi ( Halina Czerny- Stefańska i Ludwik Stefański) rodzice uważali Go za swojego syna właściwie.

Mama zachwyciła się gdy pierwszy raz usłyszała jak  grał. Gdy miał jakieś 14 lat, zagrał tak pięknie w Filharmonii ( krakowskiej), że mama uznała, że musimy mu rzeczywiście bardzo pomóc, żeby był jak najbliżej szkół, fortepianu, bo mieszkał w Zakopanem. Tak więc przeprowadził się do nas ( na ul. Garncarską w Krakowie ), a Jego profesorka                ( z Zakopanego ), pani Garbiczowa, wspaniała pani, zawsze przyprowadzała do mojego ojca-pedagoga swoich najlepszych uczniów, a ten naprawdę był już wtedy wspaniałym pianistą.

Ten pierwszy kontakt później rozwinął się w wielką przyjaźń i w wielką serdeczność z obu stron. Natomiast nigdy się nie spodziewałam, że będzie aż tak oddany swoim uczniom, ponieważ to jest może najtrudniejsze dla muzyka, który musi być trochę skoncentrowany na sobie- żeby ćwiczyć, żeby mieć dobry nastrój, żeby mieć czas. A On, mimo że miał absolutnie wszystkie dane na pianistę światowego, dużo ze swoich darów poświęcił studentom, i to bardzo bezinteresownie, bardzo. Nieraz dopłacając do Fundacji i do ludzi, którzy nie mieli tych pieniędzy. Bardzo to mi było bliskie, ponieważ mój dom właśnie tak kochał muzykę, że pieniądze były jakoś na ostatnim miejscu.

No i... To, że przetrwaliśmy wszyscy i Stefan też, to chyba dzięki właśnie tej miłości do muzyki w rezultacie i do siebie nawzajem. Także bardzo mi jest przykro, że Go nie ma i mnie osobiście bardzo brakuje tego prawie brata. Dlatego na początek zagram Państwu Lamento, które napisał Johann Sebastian Bach. I nawet nie wiem, czy ja to potrafię zrobić, bo piękniejszego lamento to nikt nie napisał…

Wykonanie: Jan Sebastian Bach- Capriccio BWV992 cz. III Adagissimo. Ist ein  allegemeines Lamento der Freunde

 

Jest jeszcze jedna, inna strona przechodzenia w inny świat…

To dobro, które Stefan tutaj zostawił, to ono się potęguje, ono rośnie poprzez jego uczniów, poprzez jego kolegów, poprzez jego przyjaciół i dlatego uważam, że należy takie tradycje zachowywać, wspominać, ponieważ w ten sposób jakby przekazujemy dalszym pokoleniom to piękno, które ktoś niósł jak największy dar, który otrzymał i przekazywał innym. Bo jeżeli zamknie sam dla siebie, to nic z tego nie ma. Przekazywanie innym -  to jest ta wspaniała rzecz.

A był człowiekiem szalenie szczerym, prawdomównym. I w związku z tym może czasami ktoś nie bardzo się cieszył, jeżeli usłyszał Jego proste, jasne słowa, że to jest niedobrze, a to jest dobrze. Ale ja to się zawsze cieszę, wolę w ten sposób i za to też Stefana bardzo, bardzo ceniłam, że w odpowiednich momentach potrafił po prostu bardzo odważnie swoje stanowisko, nawet gdyby nie było prawdziwe, ale jednak jego własne, szczere i bez żadnych podtekstów potrafił przedstawić. Dlatego mógł być wspaniałym przyjacielem i był.

Galeria

Udostępnij Facebook E-mail